Czynne: Poniedziałek - Piątek w godz. 9.00 - 17.00; Sobota: kontakt telefoniczny







Kancelaria Nieruchomości  J.M. w Gołdapi  (biuro znajduje się  TU)informuje : Jak zwiększyć szanse na otrzymanie kredytu hipotecznego na zakup nieruchomości (dom w Gołdapi i nie tylko, mieszkanie w Gołdapi/Gołdap i nie tylko)?


Choć coraz więcej Polaków kupuje nieruchomości za gotówkę, dla wielu osób taka możliwość pozostaje niedostępna. Aby stać się właścicielem nieruchomości (mieszkania w Gołdapi i nie tylko lub domu w Gołdapi i nie tylko), trzeba więc ubiegać się o kredyt hipoteczny. Co można zrobić, by zwiększyć prawdopodobieństwo otrzymania kredytu na zakup domu/mieszkania?


Kancelaria informuje: Co składa się na zdolność kredytową? 

Na początek należy sprawdzić zdolność kredytową, by wiedzieć, czy w obecnej sytuacji w ogóle możemy dostać kredyt, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. Ponieważ banki różnią się metodami oceny zdolności kredytowej, warto się zwrócić do kilku banków i doradców o jej wyliczenie. 

Jednym z ważnych elementów tej oceny są kryteria określone w tzw. rekomendacji S, czyli zasadach dotyczących dobrych praktyk w zakresie ekspozycji zabezpieczonych hipotecznie. Wprowadziła ona między innymi istotne ograniczenie wysokości kredytu dostępnego dla wnioskodawcy. Już od kilku lat nie można zaciągać kredytów hipotecznych powyżej wartości nieruchomości, które mają być ich zabezpieczeniem. Od 2014 r. wymagany jest wkład własny, który początkowo wynosił 5% wartości nieruchomości, a w kolejnych latach był stopniowo podwyższany, by w 2017 r. osiągnąć poziom docelowy, czyli 20%. Wkład własny jest traktowany jako dowód, że osoba ubiegająca się o kredyt jest wypłacalna. Jednak niektóre banki dopuszczają wkład własny w wysokości 10% pod warunkiem dodatkowego zabezpieczenia brakującej części. 

Kolejne ograniczenie dotyczy waluty, w której można otrzymać kredyt. Obecnie nie przyznaje się kredytów hipotecznych w innej walucie niż ta, w której kredytobiorca pobiera dochód. Zalecenie to zostało wprowadzone wskutek wniosków z globalnego kryzysu finansowego i złych doświadczeń z kredytami w obcych walutach, zwłaszcza dotyczących tzw. frankowiczów, czyli osób, które zaciągnęły kredyty hipoteczne denominowane we frankach szwajcarskich lub do nich indeksowane. Wskutek znacznej zmiany kursu franka szwajcarskiego saldo wspomnianych kredytów bardzo wzrosło, więc osoby te często nie były w stanie ich spłacać. 

Rekomendacja S określa również ograniczenia dotyczące okresu kredytowania. Co do zasady nie powinien on być dłuższy niż 25 lat, a ewentualne wydłużenie nie może przekroczyć 35 lat. Zwraca się przy tym uwagę na to, kiedy kredytobiorca osiągnie wiek emerytalny. W praktyce oznacza to, że osoba po 40. roku życia może mieć problem z uzyskaniem kredytu na 35 lat. 

Banki przyznające kredyty często korzystają z raportów BIK (Biura Informacji Kredytowej). Raporty takie zawierają informacje o naszej historii kredytowej, rodzaju posiadanych zobowiązań i terminowości ich spłacania wraz z oceną punktową. Raport taki możemy sprawdzić sami na stronie BIK za niewielką opłatą. 

Jednak wysoka punktacja w BIK nie oznacza automatycznie, że dostaniemy kredyt. Różne banki zwracają uwagę na różne elementy raportu i przyjmują własne kryteria jego oceny. Jednak raport taki może być cenną informacją, co w naszej historii kredytowej może budzić wątpliwości i co można poprawić. 

Oprócz historii kredytowej banki biorą też pod uwagę naszą aktualną sytuację życiową i finansową. Niebagatelne znaczenie ma źródło dochodów i forma zatrudnienia. Najlepiej widziana jest umowa o pracę na czas nieokreślony. Umowa na czas określony wiąże się z pewnym ryzykiem, że zatrudnienie nie będzie kontynuowane. W takich przypadkach bank może wymagać promesy zatrudnienia, czyli zobowiązania pracodawcy, że pracownik będzie dalej zatrudniony po zakończeniu aktualnej umowy. 

W przypadku innych form, takich jak umowy cywilnoprawne czy działalność gospodarcza, szanse na kredyt hipoteczny zwiększają wyższe zarobki i dłuższy staż pracy możliwy do udokumentowania. Jego minimalna wymagana długość zależy od banku – w jednych jest to np. 6 miesięcy, a w innych mogą być nawet 2 lata. 

Uwzględnia się też relację raty kredytu do wysokości dochodów, wysokość wydatków na utrzymanie oraz liczbę osób w gospodarstwie domowym. Najlepiej pod tym względem wypadają bezdzietne małżeństwa, a najgorzej – samotni rodzice z dziećmi na utrzymaniu. Zwróćmy też uwagę, że choć świadczenie 500+ zwiększa domowy budżet, nie jest ono brane pod uwagę przy obliczaniu zdolności kredytowej. 

Jak podwyższyć zdolność kredytową na zakup nieruchomości (domu/mieszkania)? 

Niespłacone zobowiązania obniżają naszą zdolność kredytową. Najlepiej byłoby oczywiście spłacić wszystkie i ubiegać się o kredyt z czystym kontem. Jednak nie zawsze jest to możliwe. Pewnym rozwiązaniem może być kredyt konsolidacyjny. Pozwala on połączyć kilka zobowiązań finansowych w jedno, a zarazem zmniejszyć wysokość raty. Jeśli mamy nieużywane karty kredytowe czy linie debetowe, też lepiej je zamknąć. 

Zwróćmy też uwagę na terminowość spłat. Opóźnienia niewielkie, do 30 dni, zwykle nie są traktowane jako problem. Jednak notoryczne opóźnienia, nawet kilkudniowe, mogą obniżać scoring w BIK-u. Wystarczy, że np. mamy raty płatne do 5 dnia miesiąca, które regulujemy zwykle 10 dnia miesiąca, bo wtedy wpływa nam na konto wynagrodzenie – i już nasza wiarygodność się zmniejsza. W takich sytuacjach lepiej to opóźnienie zlikwidować, np. płacąc w którymś miesiącu dwie raty, albo, o ile to możliwe, wnioskować o zmianę terminu spłaty (czasem może to wymagać podpisania aneksu do umowy). Jeśli zobowiązanie, w którym zdarzały się opóźnienia, już zostało spłacone, można wycofać zgodę na udostępnianie danych do BIK i Rejestru Bankowego – w tym celu należy złożyć w banku odpowiednie pismo. 

Jednak problemem mogą być nie tylko opóźnienia w spłatach rat czy kredytów, ale też brak jakichkolwiek wcześniejszych zobowiązań tego typu. Bank, który miałby udzielić nam kredytu, nie ma wtedy na czym sprawdzić naszej wiarygodności. Dlatego niekiedy zaleca się zaciągnięcie jakiegoś niewielkiego zobowiązania (np. zakup na raty zamiast za gotówkę) i terminowe spłacanie. 

Unikajmy chwilówek i pożyczek z parabanków, gdyż nie są one dobrze widziane. Lepiej też nie starać się o kredyt w kilku bankach jednocześnie, gdyż wiele zapytań jest interpretowane jako wiele zobowiązań. 

Jak wspomnieliśmy, niebagatelne znaczenie ma wkład własny. Im wyższy, tym większe szanse na kredyt. Do niedawna można było się ubiegać o dofinansowanie wkładu własnego w ramach programu Mieszkanie dla Młodych, lecz od początku bieżącego roku jest ono niedostępne. Osoby posiadające już inną nieruchomość, np. drugie mieszkanie, mogą ją potraktować jako dodatkowe zabezpieczenie kredytu i uzyskać go bez wkładu własnego w formie pieniężnej. Ważne jest jednak, by wartość tej nieruchomości przekraczała wysokość wymaganego wkładu. Niektóre instytucje, np. zakłady pracy czy deweloperzy, umożliwiają wzięcie pożyczki na pokrycie wkładu własnego. Jednak, zgodnie z jednym z założeń rekomendacji S, środki na wkład własny nie powinny pochodzić z kredytu gotówkowego.

<a href=”https://portal-zewnetrzny.pl/”rel=”nofollow” target=”_blank”>https://www.nieruchomosci-online.pl/porady/zwiekszyc-szanse-otrzymanie-kredytu-hipotecznego-6949.html


Chcesz sprzedać (wejdź TUTAJ) mieszkanie/dom – unikaj tych błędów !

Sprzedaż mieszkania/ sprzedaż domu jest procesem dość długim i skomplikowanym. Niewprawnemu właścicielowi może się to wydawać proste – wystarczy umieścić zdjęcia mieszkania na sprzedaż na jednym z portali oferujących nieruchomości.  Jednak, wbrew pozorom, bardzo łatwo o błędy. 

Zanim zaczniemy pokazywać mieszkanie potencjalnym nabywcom, powinniśmy je odpowiednio przygotować. To, co nam wydaje się nieistotnym drobiazgiem, może skutecznie odstraszać inne osoby – dlatego zadbajmy o każdy szczegół. Spróbujmy też spojrzeć na mieszkanie obiektywnie, tak jakbyśmy sami zamierzali je kupić. Może to być trudne ze względu na jego wartość sentymentalną, dlatego warto się skonsultować z kimś jeszcze, kto być może łatwiej zauważy wady i problemy. 

Uporządkujmy dokumentację i sprawy finansowe 

Zanim przystąpimy do reklamowania naszego mieszkania, postarajmy się o uporządkowanie dokumentacji. Kopia aktu notarialnego jest dowodem, że jesteśmy prawowitym właścicielem mieszkania. Rozsądny klient na pewno o ten dokument poprosi, jeśli nie na początku, to niewątpliwie na którymś etapie transakcji. Warto uporać się ze wszystkimi zaległymi płatnościami, a nawet postarać się o zaświadczenie ze spółdzielni bądź od zarządcy, iż nie zalegamy z płatnościami za lokal. Jakiekolwiek zadłużenie oraz bałagan w dokumentacji potrafią na samym starcie odstraszyć potencjalnego nabywcę. 

Określmy adekwatną cenę 

Właściwie oszacowanie wartości mieszkania jest kolejnym krokiem, bez którego nie ma szans na udaną transakcję. Rzecz jasna, że chcemy sprzedać mieszkanie jak najdrożej, ale pamiętajmy, że klient chce kupić jak najtaniej. Przeszacowana oferta zniechęci potencjalnego inwestora już na początku i być może nawet nie będzie chciał on rzucić okiem na naszą piękną boazerię budowaną własnymi rękami przez dziadka ileś lat wstecz. Wspomnienia i sentyment do miejsca sprawiają, że łatwo jest wpaść w pułapkę narzucania zbyt wysokiej ceny. Nasza łazienka z drogimi zielonymi kaflami może nam się wydawać piękna i niemalże nowa. Jednak inwestor, patrząc na nią, będzie przeliczał, ile pieniędzy będzie musiał wydać na skuwanie płytek i projektowanie łazienki od początku. 

Gdy ustalamy cenę, bardzo ważna, może nawet najważniejsza, jest lokalizacja. Klient nie zapłaci wiele za mieszkanie, które nie ma bliskiego dostępu do komunikacji miejskiej, sklepu, szkoły czy przedszkola. Brak miejsca parkingowego również działa na naszą niekorzyść. Znając te braki łatwiej nam będzie podejść do wyceny z rozsądkiem. Warto zapoznać się z wycenami podobnych nieruchomości w okolicy, a także poznać plany rozbudowy okolicznej infrastruktury, byśmy na pytanie, czy coś jest planowane w pobliżu, mogli odpowiedzieć wyczerpująco i zgodnie z prawdą. 

A może home staging (przygotowanie nieruchomości do sprzedaży bądź do wynajmu)? 

Kolejnym bardzo ważnym elementem jest przygotowanie mieszkania do sprzedaży. Warto skorzystać z pomocy  projektanta wnętrz, który specjalizuje się w przygotowaniu nieruchomości pod względem wizualnym do sprzedaży bądź wynajmu. Specjalista spojrzy na nasze mieszkanie trzeźwym okiem i podpowie, co możemy zrobić, by uczynić je bardziej atrakcyjnym dla potencjalnego nabywcy. Projektant doradzi nam, których kolorów i dodatków użyć, by wydobyć z mieszkania potencjał. 

Bezspornym faktem jest, iż mieszkanie musi być idealnie wysprzątane na przyjęcie potencjalnego inwestora, najlepiej również świeżo pomalowane. Pokazywanie brudnej łazienki, kurzu na szafkach i porysowanej kredkami ściany w przedpokoju potrafi zniechęcić każdego klienta. Nie każdy bowiem ma na tyle rozwiniętą wyobraźnię, by dostrzec piękno naszego mieszkania ukryte pod odrywającą się tapetą. 

Dopiero gdy mamy pewność, że uniknęliśmy wspomnianych błędów, możemy zabrać się za fotografowanie mieszkania, wystawianie ogłoszeń i oczekiwanie na potencjalnych klientów. 

Usuńmy rzeczy osobiste 

Mieszkanie, oprócz idealnego posprzątania, wymaga bezwzględnej depersonalizacji. Proces jest szczególnie trudny dla właścicieli, którzy spędzili w mieszkaniu wiele lat, a może nawet całe życie. Depersonalizacja mieszkania polega na usunięciu wszystkich elementów i akcesoriów osobistych, które podkreślają przynależność lokalu do właściciela. Takimi akcesoriami są na przykład fotografie rodzinne powieszone na ścianach czy ustawione na półeczkach. Mogą być nimi pamiątki  o wymiarze osobistym, a nawet magnesy na lodówce, które dla obcej i niewtajemniczonej osoby będą zwyczajnym bałaganem. 

Do procesu depersonalizacji należy podejść niczym do sprzedaży worka jabłek. Chcemy, by wyglądały zdrowo i smacznie, aby potencjalny kupiec miał ochotę je skosztować. Sprzedając je, nie będziemy wspominać, na której gałęzi naszego sadu rosły, bo to klienta kompletnie nie interesuje. Interesuje go jedynie końcowy produkt. Usunięcie fotografii rodzinnych i pamiątek ze ścian ułatwi nam oprowadzanie potencjalnego klienta po mieszkaniu i pozwoli psychicznie zdystansować się do sytuacji sprzedaży naszego gniazdka. 

Gdy przygotowujemy mieszkanie do sprzedaży, w miarę możliwości należy wynieść, sprzedać lub nawet wyrzucić rzeczy, które nie są niezbędne dla procesu sprzedaży. Jeśli właścicielem mieszkania jest osoba uwielbiająca rośliny, konieczne jest zminimalizowanie liczby roślin do maksymalnie 1-2 w pomieszczeniu. Nawet pięknie i okazałe rośliny (jak na przykład paprocie i bluszcze) potrafią przeszkadzać w czasie procesu sprzedaży. Zasłaniają one światło i sprawiają, że przestrzeń mieszkalna wydaje się mniejsza. Możemy natomiast postawić piękny bukiet kwiatów na stole albo pojedynczy storczyk w doniczce na parapecie. Jeśli mamy zwierzęta, też nie pozwalajmy im chodzić po mieszkaniu w trakcie wizyty potencjalnego nabywcy. 

Na rynku nieruchomości panuje ciągły ruch. Jeśli chcemy, by nasze mieszkanie (nasz dom) wyróżniało się wśród mnóstwa innych i było tym, na które potencjalny klient zwróci uwagę, musimy wystrzegać się jak ognia wymienionych błędów.

<a href=”https://portal-zewnetrzny.pl/”rel=”nofollow” target=”_blank”>https://www.nieruchomosci-online.pl/porady/chcesz-sprzedac-mieszkanie-unikaj-tych-bledow-4416.html


Kancelaria Nieruchomości  JM z siedzibą w Gołdapi przy ulicy Matejki 1A -  (agencja; biuro; makler nieruchomości; zarządca/menedżer.) - 

Zajmująca się nieruchomościami, a konkretnie sprzedażą usług (Więcej informacji znajdziemy TU.) informuje:


Umowa na wyłączność z pośrednikiem nieruchomości.

Korzystając z usług pośrednika nieruchomości, możemy wybierać spośród dwóch opcji umowy – otwartej oraz na wyłączność. Każda z nich niesie za sobą pewne korzyści, ale i wady. Przyjrzymy się umowie na wyłączność – czy warto się na nią zdecydować?

Umowa na wyłączność, różni się tym, od umowy otwartej, że zawiera klauzulę, zgodnie z którą sprzedający zobowiązuje się do podpisania umowy wyłącznie z jednym pośrednikiem i powierza mu w całości proces związany ze sprzedażą. W takim wypadku agent zawsze otrzymuje wynagrodzenie za sprzedaż, niezależnie od tego, kto mieszkanie sprzedał. W przypadku umowy otwartej sprzedający może podpisać umowę z dowolną ilością pośredników, a wynagrodzenie otrzymuje ten z nich, który sfinalizuje transakcję. 

Termin „wyłączność” często odstrasza sprzedających, którzy boją się takiego zobowiązania, nie wiedząc dokładnie, co się z nim wiąże. Tymczasem taka forma umowy może się okazać dla niego o wiele korzystniejsza, głównie dlatego, że pośrednik nieruchomości bardziej zaangażuje się w jego sprawę, niż w te, które obsługuje na podstawie umowy otwartej. Będzie mu bowiem zależało na sprzedaży, za którą ma zagwarantowane wynagrodzenie.

Umowa na wyłączność gwarantuje pośrednikowi wynagrodzenie w przypadku sprzedaży nieruchomości, dlatego też jest on gotowy ponieść większe koszty na przygotowanie oferty i zareklamowanie jej. Możecie być pewni, że znajdzie również więcej czasu, aby zająć się tą konkretną sprawą, pojedzie na miejsce, by samodzielnie przypilnować zrobienia zdjęć oraz zebrać wszystkie informacje niezbędne do opisania oferty. Ma on bowiem pewność, że poniesione nakłady się zwrócą. Dzięki temu klient zyskuje usługę wyższej jakości.

Oferta przygotowana przez pośrednika „wyłącznego” jest powielana na różnych stronach w tej samej postaci, co nie wprowadza chaosu informacyjnego wśród osób nią zainteresowanych. W przypadku umowy otwartej zdarza się nagminnie, że w internecie krąży kilka ofert sprzedaży tego samego mieszkania (tej samej nieruchomości), przy tym znacznie się od siebie różnią – opisem i ceną. Jest to marketingowy strzał w kolano, ponieważ potencjalny klient, widząc różne dane, na temat tej samej nieruchomości, może nie zdecydować się nawet na jej obejrzenie. 

Ponadto pośrednicy, którzy zawarli umowę otwartą, często uciekają się do mało etycznych sztuczek, i na przykład zatajają część informacji, aby nie trafiły one w niepowołane ręce, czyli do innego pośrednika. Nie chcą w ten sposób doprowadzić do sytuacji, w której nieruchomość zostanie sprzedana przez kogoś innego, albo nawet przez samego właściciela, bo za to nie dostaną wynagrodzenia. Nie wskazują więc adresu, unikają spotkań sprzedający – potencjalny klient, wszystko po to, by chronić głównie swój interes. Interes sprzedającego jest w tym wypadku na drugim miejscu.


<a href=”https://portal-zewnetrzny.pl/”rel=”nofollow” target=”_blank”>https://www.nieruchomosci-online.pl/porady/umowa-wylacznosc-posrednikiem-nieruchomosci-5441.html



                                                 ZADATEK CZY ZALICZKA ?

Kancelaria Nieruchomości  informuje: 

Mieszkania z rynku wtórnego cieszą się sporą popularnością w naszym kraju – według danych GUS i Eurostatu transakcje na rynku wtórnym wciąż stanowią większość. 

Aby zabezpieczyć wykonanie umowy, praktykuje się wpłatę określonej kwoty (zwyczajowo 10% ceny nieruchomości) przy podpisaniu umowy przedwstępnej. Wspomniana suma może być określona jako zadatek lub zaliczka. Są one często mylone, lecz jest między nimi zasadnicza różnica, jeśli chodzi o konsekwencje niewywiązania się z umowy. 

Zaliczkę wpłaca się na poczet ceny nieruchomości. Jeśli umowa przyrzeczona nie zostanie zawarta, zaliczka jest zwracana w takiej samej kwocie, w jakiej była wpłacona.  

Zadatek oznacza, że jeśli kupujący nie podpisze umowy z własnej winy, traci zadatek. Natomiast jeśli sprzedający wycofa się ze sprzedaży, zwraca kupującemu podwójną wartość zadatku. Warto więc się upewnić, czy mamy do czynienia z zaliczką, czy zadatkiem, żeby w razie niepodpisania umowy nie było zaskoczenia kwotą, którą mamy zapłacić albo faktem, że jej nie odzyskamy.